DIETA, ZMIANY, ZACZNĘ OD JUTRA I EFEKT ŚNIEŻNEJ KULI

Luty 18, 2018

Uwielbiam jedzenie. Uwielbiam je przygotowywać, uwielbiam je spożywać.
Żywność towarzyszy nam na każdym kroku. Gotowanie to radość i satysfakcja.
W tym kontekście słowo dieta nie brzmi dobrze. Dieta to wyrzeczenia, to ograniczenia, dieta to poświęcenia i kara. Taki ma wydzwięk to słowo.
Wyjście jest jedno, wymazać je ze słownika, ze swojej głowy, ze swojego życia.
W dzisiejszych czasach to trudne, gdyż ilość polecanych diet, książek i rozpisek jest przeogromna. Ciężko jest nie dać się zamnipulować, nie uwierzyć w kolejną super dietę
i nie zacząć jej stosować. Oczywiście zawsze kończy się to porażką bo jak dobrze wiemy każda z popularnych diet to jakiegoś rodzaju deficyt czy to kalroczyny czy konkretnego składnika odżywczego. Tak czy siak organizm się upomni i znów jesteśmy na początku drogi.
Oby tylko na początku…najczęściej dodatkowo „zyskujemy” kolejne dodatkowe kilogramy, zaburzenia odżywiania oraz coraz częściej choroby.

Czy istnieje dieta idealna? Czy jesteśmy skazani na obsesyjne liczenie kalorii?
Czy spożywać pięć małych posiłków czy jednak trzy większe. Z każdej strony bombardują nas informacje o nowych trendach w dietetyce, wszędzie pojawiają się hasła co jest dla nas najlepsze. Wierzyć im czy nie wierzyć? Kiedyś mówli, że zdrowe jest to a teraz, że tamto i tak w kółko…chaos i dezinformacja.

Jednak większość współczesnych diet ma jedną cechę wspólną i jest nią spożywanie jak najmniej przetworzonych czyli naturalnych pokarmów. Nasze pożywienie powinno dostarczać organizmowi między innymi jak najwięcej witamin. Powinno być paliwem dla naszego ciała a wraz z aktywnością fizyczną tworzyć duet, który zagwarantuje nam świetne samopoczucie i zdrowie.

Zatem odejdźmy od słowa dieta i zamieńmy je na przykład na optymalny sposób żywienia.
Optymalny czyli dobrany idealnie pod nasze potrzeby. Dopasowany do naszego aktualnego stanu zdrowia, do naszej aktywności fizycznej ale także do naszych preferencji kulinarnych. Zmiana sposobu żywienia to nie kara, to pochylenie się nad potrzebami naszego organizmu. To przemyślany sposób żywienia za pomocą którego wydobędziemy z naszego ciała wszystko to, co najlepsze. To więcej siły, więcej pozytywnego myślenia, więcej energii, większe możliwości i lepszy sen. Zmiana nawyków żywieniowych na dobre to po prostu inny komfort życia na każdym jego poziomie.

Od czego zacząć? Przede wszystkim powoli, nie wszystko naraz.
W momencie gdy zaczynamy dbać o siebie, czy to skupimy się na akurat wprowadzonej aktywności fizycznej czy to jakiejkolwiek regulanrnej pielegnacji natychmiast włącza
się efekt śnieżnej kuli. Jedna zmiana pociąga za sobą kolejne. Przecież skoro już na przykład zaczęliśmy biegać/chodzić na fitness szkoda byłoby nadal jeść gotową, słabej jakości żywność itd. Dzięki takiemu rozumowaniu za chwilę wprowadzamy kolejną fajną zmianę. Powoli, jedna po drugiej, dzięki czemu cały czas jesteśmy w drodze.
Bez obsesyjnego skupiania się na celu, po prostu robimy to dla siebie, dla swojego zdrowia.

Na początku drogi potrzeba nam motywacji i warto z niej umiejętnie korzystać.
Dla jednych to zdjęcia wysportowanych sylwetek, dla innych blogi ze zdrowymi przepisami. I to jest super. To kopalnia wiedzy i czynnik mobilizujący. Z czasem może będziemy potrzebować czegoś innego a może sami staniemy się motywacją dla kogoś.

Nie czekaj i zacznij już teraz, to może być coś małego, powiedzmy szklanka wody
z cytryną na czczo czy ziołowa herbatka na wieczór. Robisz coś dla siebie i to jest dobre. Jutro zrezygnuj ze słodkiej przekąski a pojutrze ugotuj zupę i trzymaj się tego. Jeśli się „potkniesz” nie rezygnuj, nie poddawaj się, nie zadręczaj. Nie zaczynaj w kółko od nowa, zaakceptuj chwilową słabość i działaj dalej według planu. Nie poddawaj, nie załamuj i pamiętaj o tym, że pojedyncza słabość niczego nie przekreśla.

Rób swoje. Bądź w drodze.

Uściski:)

Dodaj komentarz